czwartek, 21 września 2017

, , , ,

Dziewczyna z Brooklynu, Guillaume Musso

"Dziewczyna z Brooklynu" to jedna z książek, które należą do grupy instagram made me buy it. Był czas, gdy codziennie widziałam zdjęcia tej książki wraz z pochlebnymi opiniami. Co mnie bardzo dziwiło to fakt, że w tych opiniach pojawiały się określenia "thriller/sensacja/kryminał". Spójrzcie na tą okładkę, czy pasuje Wam ona do thrillera albo kryminału? Zastanawiające, prawda? :)


Doskonale pamiętam ten moment: stoimy nad brzegiem morza, patrząc, jak zachodzące słońce rozświetla horyzont. Wtedy Anna zapytała:
„Czy wciąż byś mnie kochał, gdybym zrobiła coś naprawdę złego?”.
Co mogłem odpowiedzieć? Anna była kobietą mojego życia. Za trzy miesiące mieliśmy się pobrać. Oczywiście, że ją kochałem, niezależnie od tego, co zrobiła.
Tak przynajmniej myślałem, gdy ona gorączkowo szperała w  torebce i wręczała mi zdjęcie, mówiąc: „Oto, co zrobiłam”.
Patrzyłem oszołomiony na jej sekret i wiedziałem, że nasz los odmienił się bezpowrotnie. Zszokowany, odszedłem bez słowa. Kiedy wróciłem, było już za późno – Anna zniknęła. Od tamtej chwili wciąż jej szukam.


Książka zaczyna się sielankowo - ona i on, Lazurowe Wybrzeże i romantyczna kolacja. Z pozoru zwyczajna rozmowa przeradza się jednak w kłótnie. I to właśnie ta kłótnia wywołuje cały ciąg zdarzeń, których nie sposób zatrzymać. Jedno błahe pytanie, które powoduje iż Anna znika. Nagle trudno jest zrozumieć kto jest kim i o co tak naprawdę chodzi. Zostajemy wciągnięci w sam środek wielkiej machiny, która pędzi i pędzi...A my czytamy i czytamy,bo już nie jesteśmy w stanie się oderwać. Musso ma dar do potęgowania napięcia. Gdy wydaje nam się,że już wiemy o co chodzi, to tylko nam się wydaje. Autor serwuje nam wtedy kolejny zwrot akcji i wracamy do punktu wyjścia. Zostajemy zwodzeni po raz kolejny, tak samo jak z okładką.

"Dziewczyna z Brooklynu" to nie tylko thriller oparty na tajemniczej zbrodni sprzed lat. Znajdziemy tu również odrobinę romansu,a także poruszającą historię Anny. Nie należy ona do łatwych ani przyjemnych i porusza wiele kontrowersyjnych wątków. Musso obnaża w ten sposób drugą, brutalną stronę człowieka. I chciałoby się pomyśleć, że to przecież tylko książka. Niestety, historie podobne do historii Anny przyszło nam poznać również z wiadomości w TV. Sama postać Anny jest bardzo tajemnicza, fascynująca i przerażająca jednocześnie. W miarę rozwoju akcji poznajemy kolejne fakty z jej życia. Są one jednak tak sprzeczne i fragmentaryczne,że wcale nie przybliżają nas do zrozumienia bohaterki.


Muszę przyznać,że to było udane spotkanie z Musso. Do tej pory obok jego książek przychodziłam obojętnie. Myślę, że "Dziewczyna z Brooklynu" to zmieni. Cieszę się,że siła instagramu jest tak ogromna i zaryzykowałam z zakupem tej książki. Jeśli też szukacie teraz czegoś co wciąga tak, że zarywacie noc to serdecznie polecam ! :)

Moja ocena: 8/10.

piątek, 15 września 2017

, , , ,

Nigdy nie zapomnę,Kerry Lonsdale

Książką "Nigdy nie zapomnę" zaskoczył mnie mąż. Kojarzyłam ją z instagramowych zdjęć, ale zupełnie nie wiedziałam o czym jest i czego się po niej spodziewać. Z ogromnym zaciekawieniem zabrałam się za lekturę. Tym bardziej, że jak do tej pory wybory męża zawsze okazywały się trafione.

Los wywrócił życie Aimee do góry nogami. W dniu, w którym miała stanąć na wymarzonym ślubnym kobiercu, pochowała miłość swojego życia – Jamesa. Po pogrzebie podeszła do niej tajemnicza kobieta, twierdząc, że ukochany nie umarł. I choć cały świat przekonuje Aimee, że życie musi toczyć się dalej, w jej sercu cały czas tli się nadzieja i niepokój. Nie zdoła zapomnieć o przeszłości, dopóki nie dowie się, czy James żyje.
 "Nigdy nie zapomnę" to debiut literacki autorki. Główną bohaterką jest Aimee. Aimee miała stać się szczęśliwą żoną, lecz przed nią zamiast ślubnego kobierca, stoi trumna jej narzeczonego. Jakby tego było mało, po uroczystości dziewczynę nachodzi kobieta sugerująca, że Jason żyje. Jedno niby nic nie znaczące spotkanie, a ziarno niepewności zostaje w Aimee zasiane. I choć stara się ona ułożyć swoje życie na nowo to wciąż potyka się o szczegóły, które tą niepewność podsycają. Nie da się przecież w pełni zacząć na nowo, jeśli nie zamknie się poprzedniego rozdziału. Jak z kolei to zrobić jeśli istnieje najmniejsza szansa na to, że jej ukochany Jason jednak żyje? Aimee wie, że nie zazna spokoju dopóki ostatecznie tego nie wyjaśni.
Głównym wątkiem książki jest oczywiście wątek miłosny. W życiu Aimee tęsknota za narzeczonym przeplata się z zauroczeniem w pewnym przystojnym fotografie. Oprócz tego autorka zabiera nas również w podróż pełną kolorów i zapachów, zwłaszcza tych związanych z rytuałem parzenia kawy. Tej książki nie da się czytać bez filiżanki gorącej kawy w zasięgu dłoni ! Razem z główną boahterką zawędrujemy także do Meksyku. To właśnie tam Aimee będzie szukać Jasona. Pytanie tylko czy odnajdzie rzeczywiście swojego narzeczonego ? Jakie tajemnice rodzinne wyjdą po drodze na jaw?


Książka Kerry Lonsdale wciąga bez reszty. Każdy kolejny rozdział sprawia, że stawiamy sobie następne pytania. Pytania, na które odpowiedź chciałoby się poznać już, teraz, zaraz. A więc czytamy dalej :) "Nigdy nie zapomnę" to książka o wielkiej, bezgranicznej miłości po sam grób. Mieszają się w niej elementy powieści obyczajowej z lekko sensacyjną zagadką śmierci Jasona. Trzeba przyznać, że połączenie to wyszło autorce rewelacyjnie. Dawno nie czytałam książki, która by wzruszała i trzymała w napięciu jednocześnie. Aż żałuję, że to debiut. Najchętniej od razu sięgnęłabym po kolejną książkę autorki. Mocną stroną tej książki jest również zakończenie. Niby czegoś tam się domyślamy, wydaje nam się, że wiemy jak to się skończy, a tu jednak nie. Zakończenie nie jest tak oczywiste. Ogromnie żałuję, że "Nigdy nie zapomnę" to debiut. Chętnie sięgnęłabym od razu po kolejną książkę "Kerry Lonsdale".

Moja ocena: 8/10.

sobota, 9 września 2017

, , , , ,

Franco, Kim Holden

O Kim Holden po raz pierwszy usłyszałam rok temu za sprawą "Promyczka". Pamiętam jak dziś, gdy na plaży pochłaniałam kolejne strony. I choć wydawać by się mogło,że po "Promyczku" i "Gusie" nie zostało nic więcej do dodania to powstał "Franco". Jest to trzecia książka, w której wciąż zostajemy w świecie Promyczka, choć stanowi ona odrębną historię. Franco, pełniący do tej pory rolę drugoplanową, teraz staje się głównym bohaterem.


Franco Genovese jest perkusistą w światowej sławy amerykańskim zespole Rook. Chłopak ma wszystko. Zabójczy uśmiech, tatuaże, talent, ostry dowcip. A przy tym wszystkim serce ze złota.
Wiedzie dobre, stabilne, nieskomplikowane życie.
Jednak wieczór spędzony w niepozornym barze w Los Angeles wszystko to zmienia.
Do jego świata wkracza Gemma Hendricks.
Pochodząca z północnej Anglii, odnosząca sukcesy młoda pani architekt. Właścicielka uroczego uśmiechu, ciętego języka i nad wyraz ufnego serca.
Natychmiast coś ich do siebie przyciąga.
Gemma i Franco z miejsca się zaprzyjaźniają.
Ich znajomość nie potrwa długo, ponieważ kiedy za kilka dni wrócą do domów, rozdzielą ich tysiące kilometrów.
A może coś się zmieni?
Gemma ma pewne bliskie sercu marzenie.
Gdy Franco postanowi pomóc dziewczynie w spełnieniu go, wszystko może wywrócić się do góry nogami.
Czy ich przyjaźń będzie miała szansę przerodzić się w miłość? A może wszystko pójdzie w zapomnienie?
Franco to przyjaciel Gusa i członek zespołu Rook. Jest to chłopak na wskroś idealny, na zewnątrz twardy macho a pod skórą czuły dżentelmen. Z drugiej strony poznajemy Gemmę czyli rudowłosą i poukładaną panią architekt. On nagrywa kolejną płytę, ona nadzoruje budowę zaprojektowanego przez siebie budynku. Niespodziewana przyjaźń przeradza się w krótki i intensywny romas. Romans ten zostaje przerwany przez odległość i zupełnie odmienne plany na przyszłość obojga bohaterów. Pozostaje jednak między nimi przyjaźń i jest to przyjaźń niezwykła. Nie jest łatwo spotkać przyjaciela, który zechce podarować nam przysłowiową gwiazdkę z nieba, nie bacząc na siebie. A właśnie tego podejmuje się Franco, gdy w życiu Gemmy nie wszystko układa się tak jak powinno. Postawa Franco jest typowa dla bohaterów książek Kim Holden. W rzeczywistości trudno o tak sympatyczne i bezinteresowne osoby, praktycznie nie posiadające wad. Sprawia to, że cała historia wydaje się przesłodzona i mocno odrealniona. Jeśli po lekturze dwóch pierwszych książek z serii macie już dość trudnych i smutnych tematów, to "Franco" jest właśnie dla Was. Jest to książka dużo bardziej przyjemna, zabawna i entuzjastyczna. Tym razem nie musimy szykować zapasu chusteczek :)


"Franco" to książka o bezinteresownej przyjaźni i pierwszej miłości, która potrafi przewrócić całe życie do góry nogami. Cała ta historia miała spory potencjał, który według mnie nie został jednak wykorzystany. Jest to książka, która ledwo się zaczęła a już się kończy. Jak dla mnie - niestety. Jak sam wątek przewodni bardzo mnie zaciekawił, tak już sposób w jaki został przedstawiony - jedynie rozczarował. Według mnie fabuła została za mocno "skoncentrowana". Autorka poruszyła bardzo istotną kwestię, ale całość wyszła mocno uproszczona i taka... banalna. Napisana jakby od niechcenia na kolanie. Duży minus za to dla Kim Holden. Niestety, ale zabrakło "tej" iskry.

Moja ocena: 5/10.

wtorek, 22 sierpnia 2017

, , , ,

Prokurator, Paulina Świst

"Prokurator" to debiut literacki autorki, która ukrywa się pod pseudonimem Paulina Świst. Muszę przyznać,że książki byłam bardzo ciekawa od momentu przeczytania krótkiej notki o autorce. Pierwsze skojarzenie jakie miałam to "Mróz w spódnicy". Wszystko przez te powiązania z prawniczym światem i pseudonimy. Tym samym moje oczekiwania odnośnie wspomnianej książki były naprawdę duże. Pierwsze zwątpienie pojawiło się, gdy już miałam ją w dłoni. Okładka skojarzyła mi się jakoś tak z Greyem, Crossem i tym podobnymi. Był tylko jeden sposób,żeby się przekonać do czego bliżej "Prokuratorowi". Grey czy Chyłka i Zordon? Zabrałam się zatem za lekturę :)


W piątkowy wieczór w klubie młody prokurator Łukasz Zimny poznaje pijaną trzydziestolatkę. Kobieta przedstawia mu się jako Klementyna. Szybko lądują razem w łóżku. Kiedy zasypia, dziewczyna znika. Klementyna w rzeczywistości ma na imię Kinga i jest adwokatem, a jej pobyt na Śląsku uwarunkowany jest jedną sprawą – słynnym procesem Szarego. Kiedy dwa dni później Kinga wchodzi na salę sądową okazuje się, iż prokuratorem oskarżającym w tej sprawie jest Zimny.
Wbrew wszelkiemu rozsądkowi para postanawia kontynuować romans. Okazuje się, że walka toczona na sali sądowej dodaje w łóżku tylko pikanterii. Ale czy to aby na pewno dobry pomysł?
Jednego tej książce odmówić nie można - zdecydowanie jest ona na jeden, maksymalnie dwa wieczory. Tego, że wciąga nie można "Prokuraturowi" odmówić. Akcja poprowadzona jest w taki sposób,że najchętniej czytałoby się dalej i dalej. Tutaj wielki plus za dynamiczny charakter powieści. Duża zasługa w tym dwuosobowej narracji a także braku rozdziałów. Jesteśmy po prostu przerzucani między fragmentami historii opowiedzianymi przez Łukasza, by już za chwilę zobaczyć wszystko oczami Kingi. Co mi osobiście w tym przeszkadzało to fakt, iż czasem te punkty widzenia nakładały się na siebie, gdy tymczasem chciałoby się już pójść do przodu z całą historią. Całe szczęscie takich momentów nie było zbyt dużo. Jeśli chodzi o samych bohaterów to zarówno Kinga jak i Łukasz są silnymi osobowościami. Może odrobinę nawet przerysowanymi. Ona jako kobieta po przejściach nie daje sobie w kaszę dmuchać. On z kolei to typowy twardziel, który dobrze wie jak wykorzystać swój urok osobisty, by dostać to czego chce. Jednym słowem trafił swój na swego. Bliższe spotkania tych dwojga pełne są iskier i ciętych ripost. Zarówno na sali sądowej jak i poza nią.

Książka napisana została bardzo przystępnym, potocznym wręcz językiem. Nie zawiera zbędnych opisów spowalniających akcję. Co za tym idzie nie męczy i jest świetną lekturą na letni wieczór. Jednak czy jest to kryminał? Dla mnie to bardziej "obyczajowy erotyk". Obok Mroza bym tej książki nie postawiła ;) I choć spora dawka erotyzmu na początku  książki mocno mi przeszkadzała, tak szczęśliwie później zeszła ona na dalszy plan. Cała historia mimo tego, że wciąga to jest też niestety przewidywalna. Czyta się szybko i przyjemnie, ale na kolana to ona nie rzuca. Jest jednak coś takiego w książkach pokroju "Prokuratora", że pozostawiają po lekturze pewien niedosyt. Chętnie przeczytałoby się dalsze losy obojga bohaterów. I choć póki co daleko im do Chyłki i Zordona to mają swój potencjał. Mam nadzieję,że autorka to wykorzysta i wróci z jeszcze lepszym drugim tomem.

Moja ocena: 5/10.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Akurat.

piątek, 21 lipca 2017

, , , ,

Oszukana, Charlotte Link

Może nie wszyscy jeszcze o tym wiedzą, ale jestem ogromną fanką wszelkich kryminałów i thrillerów psychologicznych. W szczególności tych skandynawskich,ale nie tylko. Kilka lat temu do ręki wpadła mi książka Charlotte Link o tytule "Dom sióstr". Tak mnie wciągnęła,że potem poszło już lawinowo. Teraz na mojej półce można znaleźć wszystkie pozycje napisane przez Charlotte Link. Zawsze z niecierpliwością oczekuję kolejnej książki, także zapowiedź "Oszukanej" bardzo mnie ucieszyła.

Kate Linville, policjantka pracująca w Scotland Yardzie, czuje, że odebrano jej szczęśliwe życie. Ojciec był jedyną osobą, którą ta nieśmiała i samotna kobieta tak naprawdę kochała, więc kiedy zostaje w brutalny sposób zamordowany w swoim domu, Kate traci ostatnie oparcie. Policjantka nie ufa uzależnionemu od alkoholu miejscowemu śledczemu, dlatego postanawia sama rozwiązać zagadkę tajemniczej zbrodni. Z czasem coraz bardziej przekonuje się, że przeszłość ojca była ułudą, a on zupełnie innym człowiekiem niż ten, za którego uważała go przez całe życie…



Muszę szczerze przyznać,że już początek tej książki mnie lekko rozczarował. Potrzebowałam dobrych 150 stron na wciągnięcie się w akcję, która jest dość nierówna. Są momenty, kiedy przerzuca się stronę za stroną, by po chwili zwolnić i szukać sensu całej historii. Fabuła została tak zapętlona, że początkowo aż trudno było wyciągnąć z tego jeden, główny wątek. Podczas czytania nie mogłam również oprzeć się wrażeniu,że to już było. Opuszczony dom, samotni i starsi ludzie czy kalekie dziecko. Nawet zakończenie całej historii nie zrobiło na mnie wielkiego "wow". Bardziej było to coś w stylu "no tak, tego można było się spodziewać". Brakowało mi tutaj nagłych zwrotów akcji, czegoś co napędziłoby całą historię. Zamiast tego jest śledztwo, które ciągnie się jak przysłowiowe flaki z olejem. Na koniec nawet sam tytuł przestał mi pasować. Choć odnosi się on do głównej bohaterki czyli Kate, to spokojnie znajdziemy w całej historii więcej osób, które zostały równie mocno oszukane. Kolejną kwestią, już mniej zależną od samej autorki, ale która mnie mocno wybijała z lektury to tłumaczenie. Powtarzające się "mummy" i "daddy" mocno działało mi na nerwy.

Z niemałym żalem muszę napisać,że "Oszukana" mnie zawiodła. Miałam duże oczekiwania w stosunku do tej książki. Jest to dobra lektura, ale czekałam na coś lepszego. Niemniej nie zrażam się do Charlotte Link i czekam na kolejną książkę. "Oszukaną" zaś polecam osobom, które nie znają jeszcze twórczości tej autorki. Jest to solidne 500 stron, które ma szanse Was zainteresować.

niedziela, 2 lipca 2017

Trzecia, Magda Stachula

Magda Stachula to pisarka o której zrobiło się głośno rok temu przy okazji jej debiutanckiej książki "Idealna". Przyznam,że wtedy jeszcze z pewną rezerwą podchodziłam do kryminałów czy też thrillerów psychologicznych polskich autorów. Na "Idealną" zdecydowałam się przy okazji jednej z promocji w Empiku. I wcale a wcale tego potem nie żałowałam. Tym bardziej ciekawa byłam widząc zapowiedź kolejnej książki autorki, zatytułowanej "Trzecia". Premiera już 5 lipca, jeśli ciekawi jesteście czy warto tak na nią czekać, to powiem Wam jedno - warto i to bardzo !


Najpierw był błysk flesza – ktoś zrobił jej zdjęcie z ukrycia. Później usłyszała tajemniczy głos w mieszkaniu. Potem ktoś stał pod jej drzwiami. Nasłuchiwał.

Eliza jest terapeutką. Podczas wielogodzinnych sesji zagląda w głowy swoich pacjentów.
Pewnego dnia orientuje się, że ktoś ją śledzi. Teraz to do jej życia zagląda obcy człowiek. Kiedy Eliza szuka pomocy, nikt jej nie wierzy. Tymczasem On wie już o niej wszystko. Ma listę. Eliza jest na niej trzecia.
Podobnie jak w "Idealnej", tak i w tej książce możecie poznać historię przedstawioną z perspektywy trójki głównych bohaterów. Dzięki temu poznacie nie tylko myśli, ale i motywy ich działania. Trzy osoby z kompletnie odrębnych środowisk. Eliza to młoda psychoterapeutka i tytułowa trzecia na liście, stanowiąca pewnego rodzaju filar całej fabuły. Anton, znany również jako Borys czyli tajemniczy uciekinier z Rosji. Liliana, bardzo bogata i bardzo samotna bizneswoman. Wbrew pozorom tą trójkę coś łączy, pytanie tylko co? Postacie przedstawione są w książce w sposób bardzo barwny i interesujący dla czytelnika. Każde z nich ma swoje wady i małe grzeszki na sumieniu. Nie znajdziecie wśród nich osoby kryształowej, budzącej jedynie pozytywne odczucia. W całej tej historii dużą rolę odrywa też wszechobecny teraz internet i portale społecznościowe. Co się raz tam znalazło, już tam zostanie. Warto o tym pamiętać, gdyż może to mieć ogromny wpływ na nasze życie. I jeśli pomyślicie, że FindFace to tylko fikcja literacja to nic bardziej mylnego. Tak naprawdę podobna historia może przytrafić się każdemu z nas. Los często bywa przewrotny. Nic więcej zdradzać Wam nie będę, by nie odbierać radości z czytania :) 


Już pierwszą książkę autorki czytało się świetnie i muszę przyznać,że "Trzecia" wciągnęła jeszcze bardziej. Mam wrażenie, że czytało się ją jeszcze szybciej oczekując kolejnych zwrotów akcji. Wpływ na to ma też na pewno sposób w jaki napisana jest książka - krótkie i spójne rozdziały, płynne przejścia między kolejnymi wątkami. Bez zbędnego wytrącania czytelnika z wątku."Trzecia" to książka o samotności wśród ludzi i o czasem paraliżującej wręcz potrzebie miłości i poczucia bezpieczeństwa. Jeśli chcecie się przekonać do czego może to wszystko doprowadzić to polecam Wam lekturę tej książki.

Moja ocena to 9/10. 
Za możliwość przeczytania książki jeszcze przed premierą dziękuję Wydawnictwu Znak.

niedziela, 25 czerwca 2017

Willow, Virginia C. Andrews

O Virginii C. Andrews słyszała chyba większość z nas. Autorka ma na swoim koncie popularną serię o rodzinie Dollangangerów, którą zapoczątkowała książka 'Kwiaty na poddaszu". Z kolei 'Willow" to początek kolejnej sagi, tym razem o rodzinie De Beers.


Tytułowa bohaterka Willow De Beers to kobieta, która nie miała łatwego życia. Została adoptowana a jej matka adopcyjna nie była osobą skłonną do okazywania uczuć. Z kolei ojciec, wzięty psychiatra, trzymał dystans i mimo chęci nie potrafił się przed nią otworzyć. Życie Willow zostaje wywrócone do góry nogami w momencie śmierci ojca, który pozostawia dla niej swój pamiętnik. Okazuje się, że prawda którą znała do tej pory o sobie, jest dużo bardziej złożona. W końcu każda rodzina ma swoją pilnie strzeżona tajemnicę, czasem absurdalną a czasem mocno gorszącą. Willow postanawia zatem wyjaśnić wszystkie niedopowiedzenia, porzuca dotychczasowe życie i wyrusza w podróż. Podróż, podczas której ma nadzieję znaleźć odpowiedź na podstawowe pytanie - kim tak naprawdę jest jej biologiczna matka? Po drodze oczywiście nie zabraknie dość burzliwego romansu z młodym dziedzicem wielkiej fortuny. Wszystko to przetykane opisami imprezowego życia bogaczy z Palm Beach. Koniec fabuły.

Niestety. książka zupełnie mnie nie porwała. Tajemnica rodzinna jest dość oczywista już od pierwszych rozdziałów. I jak to w książkach Andrews bywa – majętni rodzice, z czego jedno jest złe i okrutne dla swojego dziecka. Utrata tego drugiego, ukochanego rodzica stanowi impuls do poszukiwania prawdy o rodzinie. Pełne zawiłości tajemnice rodzinne i obowiązkowo jakiś romans, czy to kazirodczy czy z osobą o wątpliwej reputacji. Wszystko to mnie osobiście nie zachęca do sięgnięcia po kolejne tomy. Dla mnie Virginia C Andrews pozostanie autorką jednej sagi, a kolejne powielają tylko schemat z "Kwiatów na poddaszu".

Moja ocena to 3/10